Choć blog jest zakończony, będę tu wpadać, więc możecie komentować i pisać. Do końca jeszcze go nie opuściłam! I również nie zamierzam go usuwać.
Wpadajcie na nowego bloga (o wszystkim i niczym)!
Chcecie dowiedzieć się o mnie więcej? "Kontakt i Portale Społecznościowe"
Instagram: aleks_lover
Snapchat: aleksa213
Ask: aleks_to_ja
Twitter: @arleciaxd
Musical.ly: paandaa13

czwartek, 19 maja 2016

One Shot "Masz mi coś do powiedzenia?"

Hello
It's me
How are you
To klasyk xd
Piszę notkę pierwszą, ponieważ chciałam was poinformować, że to opowiadanie zostało napisane około dwóch lat temu.
Zaczynałam pisać i jest tam trochę błędów, trochę fragmentów, które ja uważam za idiotyczne, więc nie wypisujcie mi błędów w komentarzach, bo ja dokładnie o nich wiem ;p Po prostu chcę poznać wasze zdanie, co sądzicie o opowiadaniu napisanym przez dziesięcioletnią mnie ;P Miłęgo czytania ;)

________________________________

*Ross*

Leżałem na łóżku i myślałem o wczorajszym koncercie. Daliśmy popalić! Rydel mówi, że najlepsza była moja solówka na gitarze. Ciekawe...
Dzisiaj zapowiada się zwykły dzień. Pójdę gdzieś na miasto, umówię się z Calumem. Mam dzisiaj wolne od "Austin & Ally". Cieszę się.
Brrrr. Brrrrr.
Telefon zawibrował na półce nocnej. SMS.

Od: Rydel
Ross, weź zejdź na dół. Mama Cię woła.

To ona nie może wejść na góre i mi tego powiedzieć, tylko musi SMS-y pisać? Szkoda palców!
Pokręciłem głową i zlazłem z łóżka. Schodząc patrzyłem pod nogi, czy mi czegoś rodzeństwo nie podłożyło. Ellington lubi robić sobie takie żarty.
-Wiesz, Rydel. Szkoda rąk. Mogłaś dojść do mojego poko...-podniosłem głowę i to co zobaczyłem, strasznie mnie zdziwiło. Nad drzwiami widniał wielki szyld, z napisem: "Wszystkiego najlepszego Ross!"-Co tu się dzieje?
-Niespodzianka!-krzyknęli wszyscy.
-Ale ja mam urodziny 29 grudnia.
-No wiemy.
-No to o co chodzi?
-Zaręczyłeś się z Laurą!
-Co?! O czym ty gadasz?!
-No patrz!-Riker podał mi jakąś gazetę. Nawet nie wiem jaki tytuł. Na okładce była Laura z wyciągniętą ręką, na której widniał pierścionek. Śliczny pierścionek. Ale ja jej się niestety nie oświadczyłem. Minutaaa... Czy ja pomyślałem "niestety"? Co się ze mną dzieje.
-Ja tego pierścionka, nigdy w życiu nie widziałem na oczy!
-Ale przeczytaj stronę piątą.-doradził mi Rocky. Zrobił to, co powiedział.
-"Zaręczyłam się!"-zdradza Laura Marano. Ale z kim? Kto jest jej wybrankiem? Tego niestety nam nie zdradziła. Bardzo dużo czasu spędza z Rossem Lynchem. Podejrzewamy, że to on niedługo będzie jej mężem.-przeczytałem to jeszcze chyba z siedem razy. Ja i Laura małżeństwem?
Oddałem gazetę Rydel i wyszedłem trzaskając drzwiami. Musiałem to przemyśleć.
Dlaczego mi nic nie opowiedziała? To jest moja najlepsza przyjaciółka! Jak mogła? O tak ważnej sprawie?!
-Aaaaaaaaaaaa! Ross Lynch!!!-usłyszałem krzyk za sobą. Automatycznie się odwróciłem. Mała dziewczynka skakała jak szalona, a osoba odwrócona tyłem do mnie próbowała ją uspokoić. Jednak jej się nie udało i dziewczynka puściła się do mnie biegiem.
-Zawsze chciałam cie zobaczyć! Proszę, podpiszesz mi się na... yyy... nie mam kartki... Podpisz mi się tu.-wzięła skrawek swojej koszulki i wyjęła mazak z kieszeni. Jak mogłem nie odmówić? Byłem wściekły. Fakt. I nadal jestem, ale takiemu maluchowi nie umiem odmówić. Ukucnąłem i złożyłem swój autograf na bluzeczce dziewczynki.
-Lilka! No proszę cię. Laura mogła ci załatwić ten autograf.-podeszła do nas prawdopodobnie mama dziecka. Skądś chyba znam tą panią, ale skąd?
-A tak a propos Lau. To miała tu chyba być piętnaście minut temu, co nie?-zapytała Lilka.
-Dzień dobry Ross. Nie poznajesz mnie?-zapytała się mnie kobieta.
-Jakoś... nie.
-To ja! Vanessa! Siostra Laury. A to jest nasza kuzynka. Lilia.
-Van! Jak ja cie dawno nie widziałem.
-Dość długo-zaśmialiśmy się.
-Laura naprawdę się zaręcza?-zapytałem nagle. Vanessa posmutniała i usiadła na ławce obok której staliśmy. Ja też to zrobiłem. Lilka usiadła na kolanach Van.
-Cóż... Tak. Te gazety, które piszą, że ty się oświadczyłeś Lau, opierają się tylko na internecie.
-Wieeem. Kto był tym szczęściarzem?
-Znasz Andrew'a Garfielda?
-On? Ale on ma trzydzieści lat!
-Trzydzieści jeden.-poprawiła mnie brunetka i spojrzała za moje plecy.
-Laura idzie. "Podaruje" jej tylko Lilke i spadam. Sami sobie wszystko wytłumaczycie...-wstała i wzięła kuzynkę na ręce.-A tak naprawdę, to wolałabym, żebyś to ty był na miejscu Andrew'a.
Wstałem i odwróciłem się do idącej ku nam Lau. Nie widziałem jej dzień, a już jej nie poznaje. Chętnie przekręcił bym buźke temu Garfieldowi. Albo przy kręceniu udawaniu następnego Spider-Mana niech spadnie z jakiegoś wysokiego budynku. Tak przez przypadek.
Chwilka... Co ja wygaduje?!
-Hejka, Ross! Nie spodziewałam się ciebie tutaj. Vanessa? Masz mi coś do powiedzenia?-zwróciła się do swojej siostry.
-Nie. Ona nie, ale ty tak.-splotłem ręce na klacie i przyglądałem jej się. Ciekawe co mi powie. Brunetka wzięła od Van Lilię i spojrzała na mnie.
-O co ci chodzi?
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że się zaręczyłaś? Dlaczego muszę się o tym dowiadywać dopiero przez gazety?
-Ross ja... Przepraszam. Miałam ci to powiedzieć kiedyś indziej...
-Okej. Sorry, ja muszę już lecieć.-odwróciłem się i zacząłem szybki iść.
-Ale daj mi to wytłumaczyć!
-Nie ma co tłumaczyć!-byłem wściekły jak nigdy. Nawet nie wiem za co.
-Pamiętaj! Jesteś zaproszony na ślub!-krzyknęła Lilka. Niestety. Chyba nie pójdę na tą piękną uroczystość.

*Oczami Rydel, tydzień później*

Ross prawie wcale nie wychodzi z pokoju, odkąd dowiedział się, że Laura będzie mężatką. Przez niego musimy odkładać wiele prób. Lau przychodzi codziennie do nas i próbuje dobić się do pokoju Ross'a.
Szkoda mi jej. Przecież ewidentnie widać, że się o niego martwi.
-Ross! Zejdź na dół, nie jesz już chyba drugi dzień!-krzyknęła z kuchni mama. Nic nie zdziała. Na szczęście mam zapasowy klucz do jego pokoju. Dlaczego nie dałam go Lau? Sama nie wiem. Skąd go mam? Też nie wiem. Dzisiaj go użyje.
Zeszłam na dół i włożyłam talerz z zupą na tacę i znowu po schodach. Przekręciłam powoli klucz w drzwiach pokoju mojego brata.
-Nie chce teraz rozmawiać.-Ross leżał na łóżku tyłem do mnie. Zamknęłam wrota i położyłam tacę na jego szafce nocnej. Usiadłam na podłodze i patrzyłam w jego podpuchnięte oczy.-Ross?
-Rydel, ja ją kocham.-powiedział krótko.
-Ale kogo?
-Laure, kocham Laure. Ona jet moją miłością, ja chce ją odzyskać.
Wiedziałam! On się w niej zakochał!

*Oczami Laury*

Poszłam na Ross'a. Znowu. Nie spotykałam się z Andrew'em koło tygodnia. Trudno.
Już miałam zapukać do pokoju swojego przyjaciela gdy usłyszłam za drzwiami głos Rydel.
-Ross?
Po chwili usłyszałam odpowiedź.
-Rydel ja ją kocham.
-Kogo?
-Laure.
Zamurowało mnie. On jest we mnie zakochany?
A może ja w nim też? Częściej o nim myśle niż o ślubie z Garfieldem. A gdy mnie przytula, to czuje takie dziwne mrowienie. Czyli co? Nagle drzwi się otworzyły i wyszedł blondyn. Miał podpuchnięte oczy. Gdy mnie zobaczył, rozpromienił się.
-Laura ja...
-Ja też cię kocham Ross.-powiedziałam, a on mnie pocałował. Tak nagle.-Chyba odwołam ślub z Andrew'em.
-Cieszę się.-oznajmił.
 
                                                                       THE END

2 komentarze:

  1. Uwielbiam one shoty.
    Twój jest świetny. Dawno tu nie zaglądałam, ale powiadomienie z bloggera nadal działa, więc jestem.
    Cudo <3
    Zapraszam też ma mojego bloga: http://anormalgirlrydelstory.blogspot.com/
    Buziaczki <3

    OdpowiedzUsuń